Nobody sees, nobody knows We are a secret, can't be exposed That's how it is, that's how it goes Far from the others, close to each other
piątek, 23 maja 2014
sobota, 10 maja 2014
piątek, 9 maja 2014
czwartek, 8 maja 2014
środa, 7 maja 2014
Diplo & GTA - Boy Oh Boy
Is it worth it? Let me work it
I put my pain down, flip it and reverse it
If you got a big, let me search it
Found out how hard I gotta work it
I like to get to know you, yeah, I can show you
Put the pussy on you like I told you
Give me all your numbers so I can phone you
Your girl at the same thing, call me over
Not going to bed leave me on your sofa
Long before you come I need to shave my chu-cha
You do what you doing, will you, won’t ya?
Go downtown and eat it like a vulture
See my hips, big hips, don't ya?
See my butt and my lips, don’t ya?
I lost a few pounds in my waist for ya
This the kind of beat that go ra-ta-ta
Sex me so good I say bla, bla, bla
Work it, I need a glass of what ta
Jestem kroplą z heroiny, która płynie po srebrze,
Jestem łzami twojej matki, bo wie, że bierzesz,
Jesteś wjebany na amen
W imię ojca, syna nie pomaga już lament
Ma marnotrawnego syna.
Jestem bezdomnym pijakiem w dziurawych butach,
Który ma krzyż nałogu na plecach i
Na kolana upadł
Jego cera fioletowa, jak przez chleb denaturat,
Jestem jak jego charakter – nie możesz mi ufać.
Otwierasz oczy nie wiesz gdzie jesteś, masz kaca,
Chyba film ci się zerwał, jak w starym kinie taśma,
Jestem tym pierwszym piwem, które otwierasz z rana,
Chcesz jechać do niej, bo energia cię rozsadza,
Jestem niewinnym dzieckiem, które ginie na pasach,
Bo kierowca wstał, wsiadł w furę, a wczoraj zachlał,
Mówisz mi, że to lubisz, ja myślę, że już musisz brać
Coś co cię zjada, jak sumienie dobrych ludzi,
Jestem bólem w twoim sercu,
Promilami w twoich żyłach
Chcesz czegoś więcej, nie wystarcza ci już przyjaźń,
Nie kochaj mnie, bo to w złą stronę idzie
Bo dostarczam ci to wszystko, dożylnie
Mam myśli brudne, jak wielu ludzi ręce,
Wokół mnie burdel,
Ile kosztuje szczęście?
Znasz cenę, to dobrze i źle,
Bo jest drogo,
Dobrze i nie jest iść swoją drogą.
Jestem chmurą na wietrze tuż nad twoją głową,
Chmurą z twoich płuc wydychaną nerwowo,
Jestem szlugiem, który odpalasz jeden za drugim,
Każdy buch odkłada się i kumuluje, jak długi.
Dzień długi, noc krótka,
Dzień szlugi, noc wódka
Dzień – noc,dzień - noc,dzień - noc
Kurwa, jestem proszkiem nasennym
Daję ci te klika godzin, bo odszedł ktoś bliski
Musisz się z tym pogodzić
Tak jak, w tym samym bloku
Te klika rodzin,
Ludzi zjadają choroby, jak najtwardsze drewno kornik,
Otwierasz oczy
Znów szlug, wdychasz chemię,
Jestem dymem wnikam w dywan, firanki i boazerię,
Jestem korporacją, każe ci brać prace do domu,
Wyścig szczurów,
Znów proszki nasenne, znów nie ma urlopu,
Znów porno, znów śnieg, znów szlug, znów wdech,
Proszę nie kochaj mnie, bo zabijam cię!
Subskrybuj:
Posty (Atom)


















