Jestem kroplą z heroiny, która płynie po srebrze,
Jestem łzami twojej matki, bo wie, że bierzesz,
Jesteś wjebany na amen
W imię ojca, syna nie pomaga już lament
Ma marnotrawnego syna.
Jestem bezdomnym pijakiem w dziurawych butach,
Który ma krzyż nałogu na plecach i
Na kolana upadł
Jego cera fioletowa, jak przez chleb denaturat,
Jestem jak jego charakter – nie możesz mi ufać.
Otwierasz oczy nie wiesz gdzie jesteś, masz kaca,
Chyba film ci się zerwał, jak w starym kinie taśma,
Jestem tym pierwszym piwem, które otwierasz z rana,
Chcesz jechać do niej, bo energia cię rozsadza,
Jestem niewinnym dzieckiem, które ginie na pasach,
Bo kierowca wstał, wsiadł w furę, a wczoraj zachlał,
Mówisz mi, że to lubisz, ja myślę, że już musisz brać
Coś co cię zjada, jak sumienie dobrych ludzi,
Jestem bólem w twoim sercu,
Promilami w twoich żyłach
Chcesz czegoś więcej, nie wystarcza ci już przyjaźń,
Nie kochaj mnie, bo to w złą stronę idzie
Bo dostarczam ci to wszystko, dożylnie

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz